Rezydenci doświadczeni w sztuce protestu

Oczywiście, zgadzam się z tym, że lekarze powinni być hojniej wynagradzani za swoją pracę, ale to samo dotyczy także innych grup zawodowych –  chociażby ratowników medycznych, których praca niewiele różni się od tej lekarzy, jednak bądźmy rozsądni…

Skąd w młodych lekarzach tyle roszczeń? Lekarze rezydenci to osoby, które dopiero ukończyły studia, a już przedstawili ministerstwu zdrowia szereg postulatów, wśród których domagają się nie tylko poprawy sytuacji w służbie zdrowia, ale także radykalnego wzrostu własnych zarobków. Życzą sobie pensji w wysokości dwukrotności średniej krajowej. 9 tysięcy miesięcznie dla lekarza bez doświadczenia – czy to nie lekka przesada? Bo któż z nas świeżo po studiach, bez odpowiedniego warsztatu (nie umniejszam uczelniom medycznym w przygotowaniu studentów do wykonywania zawodu) mógł się pochwalić taką pensją?

Ciekawa jest także kwestia, iż za protestem stoi świeżo upieczony doktor, który posiada za to całkiem niezłe doświadczenie w protestowaniu. Tak, niezawisłości sądów też bronił. To się nazywa wszechstronność.

Reklamy
Opublikowano Rozmaitości | Dodaj komentarz

A ja dzisiaj chodziłem bez parasola

Deszczowy dzień, jak tu obyć się bez parasoli? Czarna czy kolorowa, kto by zwracał uwagę? – Media, no tak. Ja biorę zwykle tę pierwszą z brzegu lub działającą. Dzisiaj trzeba było tę decyzję przemyśleć dwa razy, co by nie zostać wziętym za kogoś z przeciwnej strony barykady.

U nas na wschodzie, nie tak znowu dalekim żadnych marszo-protestów nie było. Kobiety nie manifestowały swego niezadowolenia z „działań Rządu” – tak nazywają to oficjalnie. Nie czują się zatem ograniczane czy pozbawiane swoich praw. To całkiem budujące.

Ciekawe czy w tłumie protestujących feministek, wypowiadających się w imieniu wszystkich kobiet, chociaż jedna wie na jakim etapie jest ustawa antyaborcyjna i przeciwko czemu tak naprawdę dziś wyszła na ulicę? Pewnie twitter i instagram jej kazał #takamoda

 

Opublikowano Rozmaitości | Dodaj komentarz

Ogólnopolskie niezadowolenie

Dawno nikt nic nie słyszał o bezrobociu, nawet u nas na wschodzie… Gospodarka niby się rozwija, ale narzekajmy na Rząd dalej, bo przecież nic nie robi, tak jest całkiem wygodnie i po polsku. Orban wcale nie jest naszym sojusznikiem, tylko równie czarną owcą, jak i Polska w zjednoczonej Europie.

Zastanawiam się, co mogłoby usatysfakcjonować dzisiejszego Polaka, bo skoro nie rozwój przemysłu, wzrost płacy, obrót gospodarczy, ani sukcesy w polityce zagranicznej, to co? Puenta przyszła mi do głowy jednoznaczna – Nieważne jakbyś się starał polityku i tak robisz za mało. W końcu to Polska, ale i tak ją kocham.

 

Opublikowano Rozmaitości | Dodaj komentarz

Wrzesień, czyli edukacja

Ciągła fala krytyki zewsząd atakuje reformę edukacji, Panią Minister Zalewską i…
no właśnie – na tym koniec. Krytyka to podobno sposób na odwrócenie uwagi od tego,
co dzieje się w nas samych, swoiste katharshis, a raczej wypranie własnych brudów. O ile konstruktywna krytyka zmusza do pracy nad sobą, jest motywacją i zderzeniem się
z rzeczywistością, o tyle krytyka dla samej krytyki jest dla mnie czymś niezrozumiałym
i zbędnym.

Kiedy próbuję się dowiedzieć co jest nie tak z reformą oświaty, słyszę tylko puste hasła typu: Likwidacja gimnazjów to zły pomysł!  Nie chcemy powrotu do PRL-u! Po co psuć coś, co działa dobrze? Reforma dyskryminuje niepełnosprawnych! Dzieciom nie podobają się nowe zmiany. Rząd chce wychować społeczeństwo, którym będzie sterować.

-Dobrze. A czy wiecie Państwo, że Wasze dzieci w 1-2 klasie gimnazjum powtarzają
w gruncie rzeczy materiał ze szkoły podstawowej? Czy to rozwija? Czy obecna reforma edukacji działała dobrze? Czy stagnacja jest najlepszym rozwiązaniem? I w końcu po co krytykować coś, czego efekty zaobserwujemy za kilka lat?  Pomijam już fakt,
że wszystkie powyżej przytoczone argumenty to wyrwane z kontekstu zdania z gazet czy telewizji. Jestem zdania, że odrobina edukacji i doinformowania przydałaby się także rodzicom i ekspertom.

 

Opublikowano Rozmaitości | 1 komentarz

Apolitycze rozmyślania

Upolityczniony wymiar sprawiedliwości, upolitycznione sądy, upolitycznione wszystkie instytucje. Jak ja wielbię to słowo, ale co ono tak naprawdę oznacza? Media i opozycja nadały mu wydźwięk zdecydowanie negatywny. Słysząc ten przymiotnik staje nam przed oczami Sąd Najwyższy czy Sejm, to oznacza jedno – media spełniają swoją rolę doskonale!

Pytanie brzmi: Któż z nas nie jest upolityczniony? Każdy myślący człowiek, kierujący się ideologią czy dobrem Ojczyzny jest UPOLITYCZNIONY w innym tego słowa znaczeniu, czyż nie? Nawet Pan Ryszard Petru.

A kim staje się człowiek bez ideologii i wartości? Podobno niewolnikiem, z którym możemy zrobić wszystko i „upolitycznić” go wedle potrzeb.

 

Opublikowano Rozmaitości | Dodaj komentarz

Mentalny powrót do roku 1984

Spotkałem się ostatnio z niezbyt mądrą, a już tym bardziej nijak zasadną opinią, a raczej porównaniem, że obecna Polska przypomina mojemu rozmówcy orwellowski świat z roku 1984.

O zgrozo! Wydawać by się mogło, że Orwella czytają raczej ludzie otwarci, inteligentni, umiejący odróżniać fikcję literacką od rzeczywistości. Niestety trochę się pomyliłem, tłumaczyć może mnie jedynie fakt, iż jestem niepoprawnym optymistą. A więc mój szanowny rozmówca chcąc wywołać kontrowersję czy też zabłysnąć, porównał Wielkiego Brata do Pana Prezesa, a partię rządzącą, jak się można łatwo domyśleć do Partii. Ależ proszę Pana, Panu się coś najwyraźniej pomyliło!

Analogie do Oceanii (książkowego kontynentu, opanowanego przez Wielkiego Brata) mieliśmy co najwyżej za czasów rządów ZSRR w Polsce, gdy to rządziła jedna partia, podlegająca Moskwie.

Podobnie rzecz miała się z inwigilacją. I na tym skończyła się nasza dyskusja, o ile dyskusją można było tę wątpliwie ciekawą rozmowę nazwać. Jedno z niej wyniosłem – niektórzy mają lepszą wyobraźnie od wielkiego Orwella.

Opublikowano Rozmaitości | Otagowano , | Dodaj komentarz

Suwerenność, spory i migracja

Wcześniej praworządność, teraz znów migracja i uchodźcy… Tracimy suwerenność? Po części tak, ale nie oddamy jej łatwo. Swoją drogą czy obecnie możemy mówić o pełnej samorządności? Globalizacja i tak dalej… Nie to jest jednak przedmiotem mojego rozważania.

Jak Unia Europejska może narzucać nam przyjęcie tysięcy imigrantów? Imigrantów zarobkowych – nazwijmy ich po imieniu. Czy UE do tej pory nie zorientowała się kim Oni są? Czy tak potężna instytucja znająca się na żarówkach czy marchewkach nie dostrzega kwestii bezpieczeństwa w Europie czy zwyczajnie ją bagatelizuje?

Pani kanclerz już nie otwiera ramion tak szeroko, jak jeszcze rok temu. Mam głęboką nadzieję, że My nie otworzymy ich w ogóle. Pomoc, jak najbardziej, lecz nie w formie ryby, a wędki.

Opublikowano Rozmaitości | Otagowano , , | Dodaj komentarz